Najnowsze Wpisy

hop69 Komentarze (2)
03. styczeń 2009 21:39:00
linkologia.pl spis.pl
30 sierpnia 2007
O krok od śmierci

Wpadłam szybko do domu i pobiegłam do łazienki. Otworzyłam naszą domową apteczkę i powyciągałam wszystkie pigułki z opakowań. Śmierć przez zatrucie tabletkami- mało bolesna, a jeśli nikogo nie ma w domu będzie i ostateczna. Napisałam jeszcze list do mamy:
Mamo pamiętaj, że zawsze cię kochałam i przepraszam za wszystko, ale ja już nie mam po co żyć. Beze mnie na pewno łatwiej będzie ci ułożyć sobie życie na nowo. Kocham cię!
Kaśka
Zebrałam wszystkie tabletki było ich około dwudziestu, nie za dużo, ale wystarczy. Wsypałam do szklanki i zalałam wodą. Jeden łyk i koniec. Koniec marnego, nikomu nie potrzebnego istnienia. Połknęłam mieszankę tabletek z wodą, kolory mi się rozmazały, upadłam na podłogę... To już koniec!
-To już koniec, nikt nie odratuję mnie od śmierci.
-Nikt... zostałaś samotna
-Czy słyszę kroki na korytarzu, czy to tylko sen
-I krzyk, krzyk chłopaka!
-Michał? Michał czy to ty?

Kamil nic nie znaczący dla mnie chłopak postanowił wybiec za mną ze szkoły. Miał jakieś 10 minut opóźnienia, a ja w tym czasie zdążyłam przygotować swoją śmierć. Wpadł do mieszkania i szybko chwycił za telefon.
-Halo szpital?- tyle usłyszałam jak we mgle. Po wykonanym telefonie uklęknął nade mną i zaczął mówić
-Kasia nie umieraj! Kasia nie zostawiaj mnie...- dlaczego on tak mówił? To mnie zastanawiało- Kaśka kocham cię!
-On cię kocha! No jasne nie zauważyłaś tego?
-Nie...
-I co teraz?
-Koniec

Sygnał karetki, wiozą mnie gdzieś, wypłukali mi chyba cały środek mojego ciała, głos mamy. To wszystko docierło do mnie jakby nie wiadomo skąd. Nie udało się! Byłam o krok od śmierci, ale zostałam uratowana i wszystko dzięki Kamilowi...
-Gdzie ja jestem?- chciałam powiedzieć, ale nie potrafiłam
-Kochanie jestem przy tobie- głos mamy jakiś załamany- Kochanie przepraszam
-Za co?- znowu nie mogłam wypowiedzieć
Do pomieszczenia weszła kobieta w średnim wieku, prawdopodobnie lekarz i poleciła mamie wyjść. Następnie zbadała mi ciśnienie i takie tam pierdoły, i kazała przynieść pielęgniarce coś do picia dla mnie.
-Gdzie jestem? To chyba szpital... Kamil mnie uratował, chciałabym mu podziękować...

paskudnier : :

cfg Komentarze (0)
25. listopad 2008 22:51:00
linkologia.pl spis.pl

Hej dawno nei pisałyśmy dzisisja notke pisze ja Kladzia :) Angeli tu nei mam nawet nei mac zasu zeby sie spotkać xD A teraz Historia :D

Nad rodziną Leszczyńskich ciążył chyba jakiś pech.Nic im się nie udawło.Ledwo coś zaczną,zaraz musieli to stracić,jednak bardzo mocno się kochali.Marta i Robert Leszczyńscy mieli aż pięcioro dzieci.Najstarszy,Michał miał 16 lat,Anita 14,Emilka 10,Tomek 5,a najmłodszy,Kubuś miał dopiero 2 miesiące.pewnego dnia,dowiedzieli się,że dostali w spadku po jakiejś ciotce dom,pod ich miejscowością.W tym czasie Robert stracił pracę i musiał znaleźć inną.tak wię tydzień później mieszkali już w nowym domu.Nie wiedzieli,że ciotka nie zmarła śmiercią naturalną.Została zamordowana,jednak nie odnaleziono sprawcy.Na początku wspaniale im sie mieszkało,jednak tydzień później zaczęły się dziać dziwne rzeczy.Światło zapalało się samo,zlatywały talerze z półek.Wreszcie zjawił się,a raczej zjawiło się to,co powodowało te dziwne zdarzenia.Była to ręka.Ręka,bez dalszej części,kończyła się na nadgarstku.Była odrażająca,miała popękaną skórę i długie czarne paznokcie.Pierwszy raz pojawiła miesiąc po zamieszkaniu nowych lokatorów.Zaczęła pisać krwią po ścianie...

"To jest MÓJ dom.Skoro odważyliście się tu zamieszkać,musicie składać mi ofiarę.Co roku,o tej samej porze będziecie oddawać mi swoje dzieci.Inaczej umrzecie WSZYSCY TERAZ!!!"

   Cóż mieli robić?Co roku musieli mordować swoje dzieci.Minął rok.Leszczyńscy zapomnieli o tym zdarzeniu,jednak ręka pamiętała.Pojawiła się równo o tej samej porze.Napisła na ścianie:

"Oddajcie mi najstarsze dziecko."

Ręka kazała go zabić poprzez obdarcie ze skóry.Leszczyńscy zabili Michała,chociaż ciągle przy tym płakali.Minął drugi rok.Ręka przybyła o czasie.

"Oddajcie drugie dziecko."

Rodzice powiesili Anitę w pobliskim lesie.Ciągle rozpaczali.Minął trzeci rok.Ręka była punktualnie o czasie.

"Oddajcie mi trzecie dziecko."

Leszczyńscy poderżnęli gardło Emilce.Matka przestała rozmawiać.Ojciec ledwo się trzymał.Nieświadome niczego dzieci nie wiedziały co na nie czeka,i co sie dzieje z rodzicami.Minął czwarty ręka napisała:

"Oddajcie mi czwarte dziecko"

Tym razem ojciec musiał sam zabić.Matka z nikim się nie kontaktowała.Zamknął Tomka w komórce i ją podpalił.Minął piąty rok.Ręka znowu przybyła:

"Oddajcie mi piąte dziecko"

Ojciec wziął małego Kubusia i utopił go w wannie.Za każdym razem to ręka mówiła,jak mają zabijać dzieci.Minął szósty rok.Ręka przybyła:

"Oddajcie mi szóste dziecko"

-Nie mamy więcej dzieci!-krzyczał ojciec_zabrałes nam wszystkie!!!

"W takim razie musicie ZGINĄĆ!!!"

 

paskudnier : :

jajxa Komentarze (0)
23. listopad 2008 15:20:00
linkologia.pl spis.pl

60 lat temu postanowili być razem. W deszczowy, wrześniowy dzień stanęli przed Bogiem, wyznali sobie miłość, przyrzekli wierność i uczciowść małżeńską. I zostali temu wierni aż do teraz. Dziś w tym samym kościele nie ma nikogo, kto był świadkiem tego Ich wyznania. Stoimy tylko my: dzieci i wnuki, dziękując za tę Ich miłość. Miłość, która przetrwała lata znosząc głód i chłód (i to wcale nie przenośnia), smutki i radości, wzloty i upadki, lata i zimy. Patrzyli na świat, na to jak się zmienia, a z nim jak zmieniają się Oni sami. Każdego dnia uczyli się siebie nawzajem. Nie było łatwo, ale się nie poddali przy pierwszym niepowodzeniu. Zresztą nikt nigdy nie obiecywał, że to będzie sielanka. Upadali, ale zawsze wiedzieli, że kochać to znaczy powstawać. Patrzę dziś na tych dwoje starych, fizycznie ułomnych już ludzi i płaczę ze wzruszenia. Spracowane dłonie z trudem podnoszą szklankę herbaty, ale delikatnym dotykiem dają ciepło i bezpieczeństwo, zmęczone oczy rozsiewają wciąż rasdość a na twarzy pełnej zmarszczek jest uśmiech. Wspomnienia babci i rady dziadka chowam w sercu. Taka prosta, piękna miłość jest tuż obok mnie. Nie w żadnym filmie, książce, teatrze. Mogę jej dotknąć, doświadczyć, poczuć. Jestem szczęśliwa, bo dociera do mnie przekonanie, że ja też jestem owocem i częścią tej Miłości. To dar, którego nie można zmarnować.

Dobrej nocy..


W neogotyckim, ceglanym kościele zgasły światła. Czerwienią żarzą się tylko kużganki i stacje drogi krzyżowej. Nawy wypełnione po brzegi. Przed ołtarzem biało czarno, pomiędzy połyskują smyczki. Słychać szepty, szuranie krzeseł, szelest płaszczy, czuć napięcie oczekiwania. Prosimy o wyłączenie telefonów komórkowych, niefotografowanie i nienagrywanie. ciiiiiiiiiiiiiii ... Wreszcie rozlegają się pierwsze dźwięki przerywając tę głęboką ciszę. Delikatne altówki łączą się ze skrzypacami, dołączają do nich wiolonczele i kontrabasy. Puzony zasysają powietrze by wydać z siebie kolejne nuty. Wtórują im trąbki i flety. Klarnerty i waltornie cierpliwie czekają na znak dyrygenta, by dołączyć do reszty. Kotły swoją siłą rozdzierają skupienie i zadumę. Muzyka unosi się aż po sklepienia, szczelnie wypełnia kościół i serca tłumu. Jest jej dość, by obdarzyć całą sobą wszystkich zasłuchanych, zamyślonych, zebranych tu wokół Boga. Ukradkiem spoglądają na siebie. W jedną, potem w drugą stronę. W końcu w górę, by uciec wzrokiem. Błądzą myślami. Dlaczego to Piękno przyprowadziło ich aż tu?

paskudnier : :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
2930311234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930311

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

shizofreniczka | guziczka | padzia | kubusiowy | maluszka | Mailing