Wpadłam
szybko do domu i pobiegłam do łazienki. Otworzyłam naszą domową
apteczkę i powyciągałam wszystkie pigułki z opakowań. Śmierć przez
zatrucie tabletkami- mało bolesna, a jeśli nikogo nie ma w domu będzie
i ostateczna. Napisałam jeszcze list do mamy:
Mamo
pamiętaj, że zawsze cię kochałam i przepraszam za wszystko, ale ja już
nie mam po co żyć. Beze mnie na pewno łatwiej będzie ci ułożyć sobie
życie na nowo. Kocham cię!
Kaśka
Zebrałam
wszystkie tabletki było ich około dwudziestu, nie za dużo, ale
wystarczy. Wsypałam do szklanki i zalałam wodą. Jeden łyk i koniec.
Koniec marnego, nikomu nie potrzebnego istnienia. Połknęłam mieszankę
tabletek z wodą, kolory mi się rozmazały, upadłam na podłogę... To już
koniec!
-To już koniec, nikt nie odratuję mnie od śmierci.
-Nikt... zostałaś samotna
-Czy słyszę kroki na korytarzu, czy to tylko sen
-I krzyk, krzyk chłopaka!
-Michał? Michał czy to ty?
Kamil
nic nie znaczący dla mnie chłopak postanowił wybiec za mną ze szkoły.
Miał jakieś 10 minut opóźnienia, a ja w tym czasie zdążyłam przygotować
swoją śmierć. Wpadł do mieszkania i szybko chwycił za telefon.
-Halo szpital?- tyle usłyszałam jak we mgle. Po wykonanym telefonie uklęknął nade mną i zaczął mówić
-Kasia nie umieraj! Kasia nie zostawiaj mnie...- dlaczego on tak mówił? To mnie zastanawiało- Kaśka kocham cię!
-On cię kocha! No jasne nie zauważyłaś tego?
-Nie...
-I co teraz?
-Koniec
Sygnał
karetki, wiozą mnie gdzieś, wypłukali mi chyba cały środek mojego
ciała, głos mamy. To wszystko docierło do mnie jakby nie wiadomo skąd.
Nie udało się! Byłam o krok od śmierci, ale zostałam uratowana i
wszystko dzięki Kamilowi...
-Gdzie ja jestem?- chciałam powiedzieć, ale nie potrafiłam
-Kochanie jestem przy tobie- głos mamy jakiś załamany- Kochanie przepraszam
-Za co?- znowu nie mogłam wypowiedzieć
Do
pomieszczenia weszła kobieta w średnim wieku, prawdopodobnie lekarz i
poleciła mamie wyjść. Następnie zbadała mi ciśnienie i takie tam
pierdoły, i kazała przynieść pielęgniarce coś do picia dla mnie.
-Gdzie jestem? To chyba szpital... Kamil mnie uratował, chciałabym mu podziękować...



Niepoprawne dane